Sposób na Męża.
Dziewczęta, sprawa prosta. Czy któraś zna sposób, w jaki pomału, powoli nauczyć Męża dbania o mieszkanie? Nie chodzi mi o sprzątanie, bo to A. robi. Poodkurza, kurze wytrze, jak coś mu powiem, że trzeba zrobić, robi. Chodzi mi o to, by utrzymywał on ten porządek.
A, poszedł pomagać w remoncie R. Jak po jego wyjściu spojrzałam na nasze mieszkanie, to chciało mi się płakać. Po wczorajszych porządkach ledwo żyje, w krzyżu łupie mnie coś strasznie, nie idzie chodzi, przekręcać się, schylać.
Myślałam, że dziś odpocznę, ale nie.. Musiałam:
* posprzątać skarpetki jaki mój Wybranek zostawił pod łóżkiem
* pochować buty- bo chodzi w 30 parach i żadnej nie schowa na półkę z butami, tylko rzuci na chodnik i po sprawie
* pochować koszulę- gdyż A. za wieszak wybrał sobie krzesła nasze barowe
* pochować koszulę w łazience- kładzie je na pralce, zamiast wrzucić do kosza na pranie
* pochować talerze i kubek - gdyż jak zje, to rzadko kiedy odniesie do zlewu, bądź zmywarki
* itp, itd
Czy macie jakieś sposoby na swoich Mężów\ Partnerów? Bo mi czasem już ręce opadają.
Śmieję się, że przy Antku będzie mniej roboty, niż być A. ;))
to ja mam wrażenie, że mój A. przed ciążą był bardziej porządnicki ;D
OdpowiedzUsuńo kurcze,
OdpowiedzUsuńmój sposób byłby taki, żebym nic nie robiła za niego i pozwoliła, aby mu się czyste skarpetki i koszule pokończyły, zostawiła buty, nie myła naczyń aż już nie będzie w czym jeść.
przetrwałabym ten burdel aż w końcu coś go ruszy i ruszy tyłek do roboty:)))
oj.. to wtedy ruszy, ruszy owszem ;) Ale potem znowu muszę czekać, aż będzie mega syf,który mu będzie przeszkadzał ;D
UsuńTakie mi atrakcje zapewnia Małżonek ;)
co oni mają z tym chowaniem skarpetek pod łóżkiem, koło łóżka i w innych dziwnych miejscach? Pamiętam, że jak byłam w ciąży też miałam chopla na punkcie idealnego porządku. Moje dziecko próbuje mnie tego skutecznie oduczyć od 13 miesięcy. Ale nie poddaję się łatwo - już nie lecę po ściereczkę na widok smugi na lustrze, i tylko wzdycham gdy widzę odciski małych klejących łapek na meblach, ale staram się dbać, by było poodkurzane, by w kuchni był ład i by zabawki nie walały się po mieszkaniu. Taki plan minimum, by nie zwariować:) A mąż, jak i Twój, coś tam ogarnie, ale własnej inicjatywy w tym nie uświadczysz:)
OdpowiedzUsuńteż nie mam pojęcia, o co kaman z tymi skarpetkami ;)
Usuńmi nie chodzi już o idealny porządek w domu. Chciałabym, żeby wszystko było odkładane na miejsce, przed wyjściem z domu.
Przychodzi z pracy- plecak na miejsce, buty na półkę.
Wieczorem bierze prysznic- ciuchy do prania- do kosza na bieliznę, nie na pralkę ;D Ot tyle!
Oczywiście, że pomogę :))))
OdpowiedzUsuńSprzątaj po sobie, a nie po nim :) Jak w końcu zorientuje się, że nie ma w czym chodzić to odpowiesz, że prałaś to co było w koszu na brudne ;)
Dobre, dobre !
UsuńWypróbuję ;D
Sama chciałabym znaleźć taki sposób na swojego męża kochana:)
OdpowiedzUsuńChyba takowego nie ma.
Pozdrawiam.:)
Hehehe ja mojemu J. często wypominałam i przypominałam a to o skarpetkach, a to o ubraniach bo 'za brudne do szafy, za czyste do prania' hehe wydaje mi się, że w końcu dla świętego spokoju zaczął po sobie sprzątać. Stara się i jest naprawdę dobrze;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w szkoleniu męża hihih ;)
Póki co moje narzekania i ładne poproszenie przyniosło należyty efekt ;-)
UsuńZobaczymy na jak długo ;-);-)
Wydaje mi się, że gdyby tak żona zostawiła swoje skarpetki na komputerze męża, butami zagrodziłaby wejście do mieszkania, to facet uświadomiłby sobie, że sam czyni podobnie, utrudniając funkcjonowanie innym.
OdpowiedzUsuń